Macieju, dobrze Cię rozumiem, bo sam tak mam i za często żałuję, że nie ma u nas komór jak w Kanadzie, gdzie mógłbym pójść i zakończyć życie, ale... Taka postawa jest szkodliwa. Choćby dlatego, że ludzie mają większe dramaty i jakoś przeżywają (nie, to nie próba pocieszenia. Bo tak, próba pocieszenia smutnego tym, że inni mają gorzej, jest chuja warta. To nie jest też próba pokazania, że Twoje problemy są małe, bo nie są. Są to jednak rzeczy, które można przejść.). Powiem Ci coś, co powiedział mi kiedyś dobry kumpel - jeżeli serio chcesz się zabić, to zrób to. Nie ma w tym nic złego, KAŻDY ma prawo robić co chce, bo nie prosiliśmy się o teleporta na Ziemię. Jednak jeżeli tego nie chcesz, to pracuj. Znajdź sobie coś, co zajmie Ci dużo czasu. Ja tak zrobiłem i jest mi łatwiej, mam napady rozpaczy tylko, jak mi się "nazbiera". Tylko że przez swoją negatywną postawę (pracuję od wczoraj nad zmianą w optymistę, to będzie kurwa cyrk XDDD), muszę pracować od nowa nad swoimi słabościami, bo stało się to, przed czym ostrzegał mnie MW - można się zatopić w rozpaczy i być toksycznym chujem. Jakim ja w sumie jestem i nie jest to samobiczowanie się, to stwierdzenie faktu na sucho, mam na to dostatecznie dużo dowodów. Znalezienie sobie panny też pomaga. Kobieca czułość pomaga. Ale najważniejsze to ogarnąć samego siebie co jest kurewsko trudne.
Words
233
Reading
2 min
Listen
Play
4y
RE: That post has been deleted.