Asia też miewa ze mną przejebane i w najgorszych momentach zastanawiałem się, czemu jeszcze mnie nie rzuciła. Nie jesteś sama. Pozwól sobie na tę miłość. W przypadku mojego borderka i reszty zaburzeń pomaga stopniowe odcinanie "singlowego myślenia" i zastępowanie go wspólnym. Nie ja, a my. Wiem że to trudne i nie raz bolesne, dlatego robię to małymi krokami, by nie zaliczać zbyt częstych, bolesnych i bardzo cofających mnie meltdownów.
Pociesz się tym, że nawet w bardzo dobrze funkcjonujących związkach (finansowo, łóżkowo <często i fajnie mimo urodzenia dziecka / dzieci, emocjonalnie) też się zdarzają kłótnie. I to takie, w których kłócą się jak ja z Tobą, gdybyśmy byli w związku. Kurwy, chuje, spierdalaj etc. latają gęsto, ale nikt o tym nie mówi poza szczerymi ludźmi jak my, bo jest przekonanie "że to tylko u nas tak jest". Zwykle to emocje, a że mamy trochę nasrane w główkach, to emocje są mocniejsze.
Wiem jak to jest z zapłatą dużej kary, ale na szczęscie nie za OC. Cieszę się, że chociaż z tym nie ma już problemu.
No i jak chcesz znikać, to chociaż od czasu do czasu daj, kurwa, znać, bo serio się bałem że w końcu przeszłaś od słów do czynów w pewnych rzeczach. Ty jebana egoistko :P (ostatnie zdanie to celowo czarny humor, jak uderzyłem w złą nutę, przepraszam).
RE: Dziennik #105/2026 - mrok