Birsztany leżą w zakolu Niemna zwanym „buchta”. Niemen w tym miejscu okrąża spory obszar, po to aby wrócić niemal w to samo miejsce. Takich zakoli jest zresztą więcej, ale to jest najbardziej znane. Miejsce miało ciekawą historię. Doskonale nadawało się do polowań, ulubili je sobie także rozbójnicy napadający na jadących z Wilna do Warszawy.
Najlepiej zacząć od rozejrzenia się po okolicy. Pod Birsztanami znajduje się wieża widokowa, na którą warto się wspiąć, aby przyjrzeć się z góry „buchcie” i Niemnowi. To prawdziwy rarytas dla miłośników wież widokowych. Ma 51 metrów wysokości, ale schody (jest ich trzysta) są tak doskonale zaprojektowane, że wchodząc nie czuje się zmęczenia. Wieżę oddano do użytku w 2019 a więc to całkiem nowa atrakcja. Miałem wrażenie, że architekt inspirował się obrazami Ciurlionisa, który często przedstawiał na nich wysokie dzwonnice. Autorem projektu jest Donatas Malinskas.
Birsztany w porównaniu z Druskienikami są niewielkie. Nie ma tam także ogromnych nowoczesnych sanatoriów, które w Druskienikach rosną jak grzyby po deszczu. Jest trochę historycznej architektury uzdrowiskowej, która jest bardzo dobrze zadbana. Atrakcji nie ma tu może zbyt wiele, ale są dwa muzea. Miejsce znane było z wodolecznictwa praktykowanego zgodnie z zaleceniami doktora Kneippa i dziś można sobie zaaplikować w Parku Zdrojowym taką kurację połączoną z chodzeniem po przeróżnych dziwnych powierzchniach, od kamieni po szyszki, co też ma mieć zbawienny wpływ na nasz organizm.
Oczywiście, jak w każdym uzdrowisku, są miejsca gdzie można spróbować wód mineralnych. To właśnie stąd pochodzi słynna litewska woda mineralna „Vytatuas”.