Andrea Vaccaro, Rinaldo i Armida, 1640-1650
Są sfery sztuki światowej, które są dostępne niemal wyłącznie dla prawdziwych fanatyków, którzy tropią sztukę w każdym jej przejawie i mają cierpliwość zgłębiać rejony mało atrakcyjne dla innych. Jestem pewien, że nawet w Polsce znajdzie się jakiś fanatyk sztuki neapolitańskiej, który wie o niej wszystko, chociaż nie udało mi się dotąd nikogo takiego spotkać. Już w XIX wieku Kraszewski wyrażał się dość krytycznie o obrazach, które zobaczył w Neapolu. Chłędowski zainteresowany bardziej anegdotami niż samą sztuką przytaczał z lubością straszne historie o tym jak neapolitańscy malarze pozbywali się konkurencji. Ale to zbyt czarna wizja. Andrea Vaccaro był jednym z tych, którym warto lepiej się przyjrzeć. Za swego życia był bardzo ceniony, i dziś także jego obrazy robią wrażenie. Tak jak wielu innych neapolitańczyków uległ wpływowi Caravaggia, który trafił do Neapolu przed śmiercią i pozostawił tu swe dzieła. Ten obraz ukazuje scenę z Jerozolimy Wyzwolonej Tassa.