Okaryny w pracowni

Words
268
Reading
2 min
7m
Listen to this post
~2 min

Za kilka dni minie rok jak oddana została do użytku pracownia w KBK. Co prawda nastąpiło to zbyt szybko bez odpowiedniego opisania wszystkich rzeczy, w efekcie czego bardzo szybko zrobił się niemiłosierny bałagan. Aby skutecznie go zwalczyć należało wszystko dobrze przejrzeć i opisać. Proces ten trwał długo, ale nie tak dawno temu w końcu się to udało. Odbyło się tu już nawet kilka warsztatów i spotkanie tolkienistów, ale dopiero teraz (powoli) zaczynamy wykorzystywać prawdziwy potencjał tej przestrzeni. Otóż wczoraj po raz pierwszy miały miejsce warsztaty, których sam nie prowadziłem. Zrobiła to Oksana, która od jakiegoś czasu przychodzi na Let's talk Polish. Okazało się, że jest ceramikiem. Zaproponowała, że może coś zrobić. No i wczoraj uczyła jak robić okaryny.

Pracowania nie jest zbyt duża. Pomieści przy stole maksymalnie 6 osób. Jej dużym plusem jednak jest to, że jest oddzielona od innych sal i spokojnie można z niej korzystać nawet podczas spotkań. To z kolei pozwala organizować warsztaty nawet codziennie. Ktoś jednak musi je prowadzić. I tu cała nadzieja w ekspansji medialnej KBK. No bo im o nas głośniej, tym więcej osób przychodzi, a to zwiększa szanse, że znajdzie się ktoś, kto będzie się chciał w coś takiego zaangażować. Pisząc "coś takiego" mam na myśli jakieś specjalistyczne warsztaty, które mogą być nagrodą rycarową. Jest to o tyle istotne, że to właśnie one mogą być fundamentem finansowania KBK. Wczorajszy dzień zresztą jest tego jaskrawym przykładem: ruch był duży ze względu na Spotkania poza Matrixem (frekwencja na poziomie 45 wizyt), no ale to pracownia wygenerowała 2/3 wpływów z terminala. Teoretycznie wystarczyłoby to zwielokrotnić i mały pokoik mógłby stać się gwarantem stabilności KBK.

Okaryny w pracowni | Ecency