Dziś w południe odbyło się "otwarcie" Skweru Wolnej Ukrainy przy Biskupiej w Krakowie. Chciałem się wybrać, bo daleko nie mam, ale cóż - w nawale rzeczy do ogarnięcia zupełnie wypadło mi to z głowy.
A dzieje się sporo. Połowa tygodnia zdominowana jest przez konwersacyjne lekcje polsko-ukraińskie. Mamy już stałą grupę. Co jakiś czas pojawi się ktoś nowy (w ciągu dnia często widzę jak ktoś skanuje kod QR z plakatu na naszej szybie). I tak, od poniedziałku do środy w godzinach 16.00-22.00 jestem niemal całkowicie wyłączony. Po 23 mam trochę czasu, by spokojnie popracować lub zrobić zakupy w Internecie. Trochę ich będzie w najbliższym czasie. Mój chrześniak kupił już minivana dla charkowskiego Vulyka i 24 lipca rusza w drogę. Do tego czasu (w niespełna 2 tygodnie) muszę zebrać potrzebne rzeczy. Lub raczej ich część, bo lista jest długa...
Na szczęście jest , więc mamy środki na zakupy. Myślę, że do 24.07 uda się zebrać ponad 500 HBD (duża w tym zasługa
). Całego samochodu za to nie wypełnimy, ale kilka (może kilkanaście) pudeł z lekarstwami uda się wysłać do Charkowa. 200 HBD już wypłaciłem i kupiłem dziś Ketonal. Na dniach kolejne zakupy.