Rano (koło 10) smażę selera w panierce - 1szy raz coś takiego , całkiem jadalny, siedzę trochę przy Rimworldzie do południa ...
Niespodziewana wizyta A. -kumpeli, która miała odebrać przewodniki (naście książek ) zrobiła mi dzień, ostatni raz ktoś odwiedził mnie w domu 18 maja , jemy lody ( z zapasów zamrażarkowych) trafiamy ostatecznie do baru "Troll" zaraz za placem imbramowskim, mała (1/2) porcja faktycznie daje tam rady .
W jedynym mega- hipisiarskim stoisku tam kupuję drewniany flecik ( wytargowując cenę z 12 na 10 zł) później niestety stwierdzam że jego jakość jest bardzo kiepska , dalej zahaczamy o Azory (chyba pierwszy raz w życiu piję zieloną kawę ) , na moment książkodzielnię, odwiedzam później kumpla na topolowej (pijąc normalną już, a jakże kawę ) . Bardzo ucieszył się z książki "Kinsky , Ja chcę miłości" której szukał - wątpliwej wiarygodności autobiografii Klausa kińskiego )
To dobry dzień, choćby tego że mniej monotonny niż zwykle, dostaje też (pożyczono mi) zapasowy telefon - wiekowego Samsunga, co prawda nie da się na nim zrobić hotspotu, ale dzwonić już tak .
Zahaczam o okręt jest kilka fajnych pdr indie RPG nic nie gramy , ale jest dosyć klawo .
Wieczorem przypadkiem wpraszam się na Brzozową ,koleżanka uczy się grać na gitarze - obserwuję lekcję. Wieczorem marznę okropnie . Ale przynajmniej odwiedzam pierwszy raz krakowską (wawelską ) kooperatywę spożywczą o której już kiedyś wspominałem , pomagając zawieźć zakupy.
https://www.facebook.com/wawelskakooperatywaspozywcza/
dostałem tez nowy / używany kapelusz ...