25 lipca odpust parafii św. Anny w Katowicach.
Odpust przyciąga tłumy ludzi, nie tylko ze Śląska.
Ze względu na epidemię nie było sceny i występów. Nie można było posłuchać Orkiestry Dętej Wieczorek.
Przeczytałam informacje, że dzielnica Nikiszowiec , będzie zamknięta i warto zostawić samochód na oddalonym parkingu, ponieważ kursują darmowe autobusy. Zaparkowałam pod fabryką porcelany, nawigacja pokazała mi , że do kościoła św. ANNY mam tylko 10 minut. Po 10 minutach spaceru , zrozumiałam , że to 10 minut dla samochodu😁
Bliżej też był ogromny parking i były wolne miejsca.
Piękne kolorowe stoiska przyciągnęły bardzo dużo ludzi. Teren odpustu jest ogromny, więc można było zachować dystans.
Przy nieczynnej kopalni Wieczorek jest zabytkowe osiedle Nikiszowiec.
Cegła , białe okna oraz czerwone parapety. Łańcuchowa karuzela dla dzieci.
Rękodzieło cudowne, orginalne,które powoduje kolorowy zawrót głowy.
Jedzenie pyszne, tradycyjne.
Stoisko piwa Hajer, cieszyło się powodzeniem.
Mnie zachwycił kościół św. Anny. Ogromny, cudowny.
Wchodząc w bramę, możemy zobaczyć jak mieszkają tam ludzie.
Na dworze dzieci zostawiają w piaskownicy swoje zabawki. Podwórko jest zadbane i zachęca do wypoczynku.
Mnie bardzo się spodobał odpust u babci Anny i napewno tam wrócę za rok.
Przeprowadzana była zbiórka pieniędzy na czyszczenie ścian z grafiti. Oddać można było krew. Było tak wiele atrakcji, że nie sposób je opisać. Dowiedziałam się, że zimą będzie jarmak świąteczny, który też odwiedźę, tylko zaparkuję bliżej centrum. 😁
Odpust jest cudowny i nie ma tam tandetnego kiczu. Wszystko przygotowane ze smakiem. ❤
Na Śląsku nie obchodzimy imienin. Na Anny mówiło się Ana. Życzę wszystkim Aniom spełnienia marzeń🌹