Nie do końca rozumiesz jak to działa na YT :) Oni ci oficjalnie pozwolą publikować, ale...
- Musisz wiedzieć jak funkcjonują ich algorytmy i działać adekwatnie. Np. Mentzen to dobrze rozgryzł moim zdaniem. To jest m.in. wiedza o tym, które słowa są zakazane. Osoby z pozornie "łagodniejszym" przekazem się na tym często wysypują.
- Shadowbany. Gdy ktoś im się nie spodoba, to teoretycznie dalej może publikować, nie dostaje żadnych ostrzeżeń ani powiadomień, ale jego materiały pojawiają się rzadziej w proponowanych, albo w ogóle. W niektórych przypadkach wręcz nawet nie da się ich wyszukać po frazie w wyszukiwarce, tak było np. z teledyskiem White boy summer, ale regularnie się na materiały z shadowbanem napotykam.
- Monetyzacja. Bardzo łatwo w ten sposób wyciąć niepoprawnych politycznie publicystów, bo oni próbują żyć z tego co publikują. Mogą sobie dalej publikować przecież, nie ma cenzury.
Polityków yt natomiast stara się nie ruszać tak długo, jak nie ma do nich solidnego zarzutu związanego z "naruszeniem zasad". Oni się na tym nieraz sparzyli. Banowali swego czasu jak popadnie, wszystko nie politprop, ale np. jak usunęli Jędraszewskiego, to telefony zaraz się rozdzwoniły, a przecież Mateusz Morawiecki ma kuzynkę wysoko postawioną w yt. Nie wiadomo, kto dojdzie do władzy, więc nie chcą podpadać politykom, najwyżej trochę im obetną zasięgi jak ich nie lubią i tyle. Ale drobnicę, publicystów, prywatnych ludzi bez "pleców" traktują bez litości.
To, że dany polityk ma ileś wyświetleń na yt, nie oznacza, że jest tam ulgowo traktowany. Jeden musi sobie to sam wypracować, że ludzie sami go szukają w serwisie, albo klikają subskrybuj po filmie przesłanym przez znajomego i chcą sami z siebie dalej podawac te materiały innym. Mogą one nawet mieć shadowbana, obcięte zasięgi a i tak się roznosić samą swoją siłą. A inny polityk może być preferowany przez algorytmy, być sugerowany użytkownikom proporcjonalnie częściej, ale i tak mało komu się chce w niego kliknąć, a po obejrzeniu polubić i zasubskrybować.
Reasumując: wyświetlenia to nie zasięgi. Jak ktoś jest dobry, to sobie je wywalcza mimo braku ułatwień, a jak jest chu*owy, to nawet będąc promowanym przez serwis pozostaje z marnymi liczbami. I to się łączy z tym, że Mentzen, Braun, kiedyś JKM, ogólnie Konfa i środowiska z których ona się wywodzi są silne w internecie. Wg sondy na najpoplarniejszym serwisie do analizy sondaży, do pierwszej tury przeszliby Mentzen i Braun. Dlaczego tak się dzieje? Bo w internecie jest aktywna w dużej mierze świadoma mniejszość społeczeństwa, zwłaszcza to widac w takich specjalistycznych serwisach (bo na fejsbukach szaleje też masa trollowni sokoburakowej czy innej). Ale w wybarach szalę przeważa wyborca który tylko ogląda papkę telewizyjnego prania mózgów. On nie szuka na yt ani Mentzena, ani Trzaskowskiego ani Nawrockiego. W ogóle nie szuka niczego, klika co najwyżej w śmieszne kotki na fb. A potem idzie zagłosować tak jak mu oficer prowadzący w tv powiedział, bo "ja zostaję w Europie".
Wracając do początku twojego wpisu. Dlaczego w USA buduje się z drewna i ogólnie lekkich materiałów? Pytanie, dlaczego w Polsce jest taka mania betonozy. Trochę jeżdżę po świecie, pracowałem w różnych miejscach i to raczej Polska jest wyjątkowa ze swoimi klocami z pustaków ;) Jakbym miał coś budować w Polsce, to w konstrukcji szkieletowej jak w Norwegii - dużo taniej i wcale nie gorzej. W USA też budują tak, bo to jest tańsze, nawet lżej niż w Norwegii, bo tam jest ciepło. No i widzę, że masz jakieś dziwne podejście do cen. Dlaczego miałyby takie same budynki kosztować tyle samo w Polsce i w USA? Skoro są tam wyższe koszta pracy, droższa jest ziemia, to budynek jest droższy. A skoro jest droższy to tym bardziej wybiera się tańszą technologię, bo betonowy kloc byłby jeszcze droższy. Pytanie czy w rejonach zagrożonych pożarami nie warto by promować innego budownictwa, ale widocznie nie promowali. Za to chronili rybkę i dbali o inkluzywność w straży pożarnej :)
A jeszcze co do mediów społecznościowych, to się dużo zmienia, najpierw odbicie Twittera, teraz totalny zwrot w polityce Facebooka. Youtube też moim zdaniem nieco załagodził swoją cenzurę przez ostatnie lata. Przypominam, że kilka lat temu z fb został usunięty całkowicie Janusz Korwin-Mikke, a potem profil Konfederacji. I to pod całkowicie fałszywym pozorem. I Konfa wygrała batalię w sądzie przeciw fb dlatego od pewnego czasu znowu jest tam obecna. Pamiętam też, że stary Twitter sprzed wykupienia, usunął konto Donaldowi Trumpowi tez pod fałszywym zarzutem (że podżega do zamieszek, podczas gdy on nawoływał do spokoju i przestrzegania prawa). I to usunęli mu to konto w ekspresowym tempie. Usunięcie konta Putinowi trwało znacznie dłużej po wybuchu wojny, ale widocznie Trump był znacznie większym zbrodniarzem.
PS. Merytoryczna analiza wcale nie wyklucza się z określonym, zaangażowanym nastawieniem mówcy. Uważam, że w tym materiałach, zarówno Bald, Cejrowski czy Wielgucki (pomimo niemerytorycznych sztuczek redaktorów z nim rozmawiających), byli jak najbardziej merytoryczni. Rozkmina z obrzydzaniem macierzyństwa tym bardziej powinna pasowac do twojej definicji "merytoryczności". Do tego masz film dokumentalny, przemowę polityka, ale bardzo znamienną i pomijaną przez media oraz wywiad z innym politykiem, też ciekawy i moim zdaniem warto sie z nim zapoznać.
RE: Co tam panie w polityce i nie tylko – subiektywny przegląd i komentarz #2