No dobra rozumiem tok myślenia z politykami. Generalnie im wyżej tym mniej zwykły człowiek może wybierać. Przykład wierchuszka UE. Może to po prostu taka uniwersalna zasada działania wszechświata i działa również w oddolnych inicjatywach coś jak zupełnie inna rzecz "piramida zarządzania" nikt nigdy nie wymyślił systemu gdzie rządzących jest więcej od rządzonych ;) I ja dalej nie widzę sensu szukania dziury w całym (a przynajmniej jak tu widzę całe) Po prostu pewnie dla wielu ludzi pewny kaczor będzie lepszy od niepewnego postrzeleńca i sympatyka zboczeń z partii przeciwnej ;) wracając do analogii politycznych.
RE: Zadanie domowe