RE: RE: Kleszcze i pies... groźna choroba - babeszjoza. Czyli historia ratowania mojego psa w czasie pandemii koronawirusa.
You are viewing a single comment's thread from:

RE: Kleszcze i pies... groźna choroba - babeszjoza. Czyli historia ratowania mojego psa w czasie pandemii koronawirusa.

Words
111
Reading
1 min
Listen
Play
6y

Też to miałem z 6 lat temu. Pies wieczorem zachorował wyglądał jak chory na grypę i po flaszce jednocześnie. postanowiłem zabrać go do weterynarza już z rana, bo o 23 wszystko zamknięte. rano była już masakra. leczenie kilka dni wizualnie nic nie dało. pies był już leżakiem. weterynarz poradził poszukać dawcy krwi, bo tylko to go mogło uratować. zawiozłem leżącego psa a po zabiegu wyprowadziłem już na smyczy, nawet kota chciał pogonić. Jak by się ktoś zastanawiał czy transfuzja działa i jest potrzebna, to różnica przed i po jest zasadnicza. ze dwa lata późnej z rana zauważyłem podobne symptomy tylko lekkie. wystarczyła jedna wizyta i jeden cykl leczenia aby wyleczyć psa.

@czcibor360: Też to miałem | Ecency