Tak, zgadzam się, że jest wiele różnego typu zagrożeń i rodzice powinni w pewnych kwestiach po prostu dawać przykład, w pewnych przestrzegać, rozmawiać. Ale nie będą rozmawiać o czymś, co nie istnieje w ich świadomości, a nastolatek idzie za przykładem rówieśników czy idola z sieci. Wielu rodziców zwróciło uwagę na Ekipę i co właściwie oferują dzieciom dopiero wtedy, gdy pojawiły się lody i wybuchł chwilowy szał. O szkodliwości cukru mówi się i pisze dużo i dzięki temu wiele osób świadomie rezygnuje z niektórych produktów, które de facto nie przynoszą żadnych korzyści organizmowi.
W wielu szkołach mówi się o takich rzeczach, bo po prostu jest taka konieczność. Zasłabnięcia uczniów, problemy z ciśnieniem, drgawki - to się dzieje. Mówić można i trzeba, ale i tak w często wychowawca ma poczucie bezsilności, bo pomimo rozmów, spotkań ze specjalistami i tak widzi często ucznia z trzecim czy czwartym energetykiem w ręku.
Fajnie jest podyskutować, czasem być trochę adwokatem diabła. Można spojrzeć na zjawisko bardziej obiektywnie. Sama jestem ciekawa, czy gdy o tej kawie zrobi się głośniej, to czy będzie ona dobrze postrzegana, czy jednak pojawią się głosy mocno krytyczne. Zobaczymy.
RE: GBS