Wyczynowy sport już od dawna nie ma nic wspólnego ze zdrowiem i zdrowym rozsądkiem. Warunki fizyczne i pewne cechy fizjologii decydują. Jeżeli ktoś uwielbia pływanie, ale ma 160 cm wzrostu, długie nogi, krótki tułów i ręce, pojemność płuc w okolicach średniej, to pływanie wyczynowe nie ma przy takich warunkach sensu. Co z tego, ze ktoś taki będzie wypruwał żyły na treningach, skoro równie ciężko będzie pracował ktoś z doskonałymi warunkami fizycznymi i bonusami fizjologicznymi. Podobnie w konkurencjach lekkoatletycznych. Co z tego, że niski zawodnik skacze wzwyż świetnie jak na swój wzrost, skoro nigdy nie przeskoczy tych z optymalnymi warunkami.
Do czego zmierzam. A do tego, że w wielu dyscyplinach wymagania fizyczne i wydolnościowe stawiane młodym sportowcom, którzy 'rokują' (czyli jest sens inwestować w nich czas, pieniądze, jest w ogóle jakaś nadzieja, że będą mogli rywalizować z najlepszymi) są niesłychanie wyśrubowane. Nikt nie szuka średniaków, tylko właśnie swoistych fenomenów budowy ciała i fizjologii. A ci wybrani są jeszcze dodatkowo wspierani dozwolonymi środkami farmakologicznymi, a czasem bywa, że i niedozwolonymi.
Uważam zatem, że ustalenie sportowej przynależności płciowej powinno opierać się na stwierdzeniu płci genetycznej i posiadaniu narządów rozrodczych męskich lub żeńskich. Ma dużo testosteronu? A niech ma.
Natomiast osoby transpłciowe i z zaburzeniami rozwoju płci (na przykład posiadające obojnacze gonady, niewykształcone narządy zgodnie z płcią chromosomalną) nie powinny w ogóle uzyskiwać licencji zawodnika - właśnie ze względu na brak możliwości sklasyfikowania płciowego. Jeżeli stanowią liczną grupę wśród sportowców amatorów, to nie widzę problemu w organizowaniu własnych wydarzeń sportowych.
Dlaczego nie limity związane z fizjologią? A dlatego, że czynników niezależnych od zawodnika, a silnie wpływających na jego wyniki jest cała masa. Wystarczy pomyśleć o wspomnianej pojemności płuc. Czy to jest sprawiedliwe, gdy jako kobieta o pojemności płuc wynoszącej 6 litrów, startuję z paniami mającymi przeciętne 3,2 litra? Może przed zawodami dmuchanie w spirometr? Albo mierzenie długości nogi? I ile kategorii wtedy utworzyć? Czy dla płuc kategorie dwie, czy trzy. Ile kategorii dla nóg? Czy wystarczy do 90 cm i powyżej 90, czy raczej do 80, 81-95 i 96+? :)
RE: Kobieta kończy się na pięciu nanomolach