Było tego trochę - "Pełna chata", "Alf" (+ kosmita), "Dzień za dniem" (Corky z zespołem Downa). A i "Bill Cosby Show" - tu rodzina i środowisko, w którym się toczyła akcja było w większości ciemnoskóre.
Seriale z lat '90 mają swoją specyfikę i po tych trzydziestu latach, które minęły są już po prostu "inne". Mam wrażenie, że teraz widz pragnie (a producent zaraz zrobi i zaprezentuje) jakichś brudów, sensacji, skandali i stąd zamiast miłych, zabawnych seriali o perypetiach członków rodziny mamy jakieś doku-soap ze zdradzającymi się parami czy inny rodzaj sępowatego podglądactwa.
RE: „Pełna chata” - sitcom symbolem grzecznej telewizji