W słuchawkach leci Purple Rain Princea. Ta piosenka zawsze działała na mnie melancholijnie. Nawet teraz kiedy słucham jej po długim czasie przerwy. Moja siostra twierdzi że słucham za dużo starej muzyki z czasów kiedy byłam jeszcze dość młoda. Mówi ze powinnam iść z postępem znaleźć coś dla siebie nowoczesnego. Problem jest taki że mnie to nie bawi. Chyba jestem, jak się to mówi , starej daty. Tęskni mi się do czasów kiedy człowiek chodził do szkoły, nie musiał myśleć o poważnych sprawach. Mama dała jeść, wyprała, a ja miałam się tylko uczyć, uczyć i uczyć, żeby wyjść na ludzi. Myślę, że po części mi się to udało, chociaż nie do końca jestem zadowolona z efektu końcowego.
Stwierdziłam jednak, że mimo wszystko zacznę realizować postawione cele i zacznę robić coś dla siebie. Do tej pory byłam tylko dla innych... Po pierwsze chciałabym rozwieść się do końca, żeby móc zakończyć stary etap i zacząć nowy z nową miłością(mam nadzieję). Potem w końcu nauczę się grać na gitarze, będę częściej odwiedzać siostrę w Bristolu, a na swoje okrągłe urodziny pojadę do Barcelony. Mam nadzieję, że nie sama... To tylko takie małe przyziemne rzeczy, o których marzy się całe życie i często nie spełnia się ani jednej z nich. Albo nie pozwalają finanse, albo życie. CHCIAŁABYM żeby u mnie było inaczej. Z reszta u każdego. Wszyscy mamy prawo do szczęścia. Życzę tego Wszystkim i Każdemu z osobna!