Kochani w dniu dzisiejszym zakończyłam etap nazywany małżeństwem...
Powiem szczerze, że nie czuję się jakoś wyjątkowo. Wręcz przeciwnie. Nie macie pojęcia jakie sprzeczne uczucia drzemią w człowieku. Przekonałam się dzisiaj o tym. Wiedziałam, że jestem uczuciowcem ale nie myślałam że aż takim. Jest mi żal mojego byłego męża (jakże dziwnie to brzmi po tylu latach). Żal mi go, bo stoczył się tak bardzo, że jego życie prawie się dla niego skończyło i stacza się dalej pijąc cały czas. Alkohol zrobił z niego namiastkę człowieka, przykre to bardzo.
Najgorzej boli to, że próbowałam pomóc na przeróżne sposoby i nie umiałam. Co ze mnie za człowiek? Uciekłam w końcu z podkulonym ogonem bo miałam dość. Wiem, że nie powinna się obwiniać o to wszystko, bo podobno zrobiłam wszystko co mogłam. Ja jednak czuję inaczej. Tacy jak ja podobno tak mają. Obwiniają się o wszystko, wydaje im się, że wszystko co złe dzieje się przez nich. Mają do wielu rzeczy słomiany zapał (właściwie do wszystkiego), wydaje im się, że nie nadają się do niczego. Mam podobnie niestety. Kiedyś chciało mi się chcieć, a teraz? Mam nadzieję, że małymi kroczkami uda mi się wyrwać z tego marazmu.
Dużym postępem jest dla mnie to, że jestem tu z Wami i codziennie coś piszę. Raz lepiej, raz gorzej, ale jednak. Powoli będę też , jak to ujęła @Wadera, pozbywać się kamyków z mojego plecaka. Dzisiaj byłam z siebie dumna, bo dzięki mojej siostrze dotarło do mnie, że na niektóre rzeczy nie mam wpływu. Uspokoiło mnie to na tyle, że w sądzie nie byłam już tak bardzo zdenerwowana. W takich chwilach nie ma jak wsparcie najbliższych osób.
To moja przyjaciółka, która była ze mną dzisiaj TAM. Kiedy było po wszystkim cieszyła się jak dziecko. Przeżywała to wszystko razem ze mną od początku do końca, tak jak i moja siostra, która w tej chwili jest daleko. Kocham je obie bardzo. Wiem, że mogę na nie liczyć zawsze i o każdej porze. Takie osoby są bezcenne, to największy w życiu skarb. Wystarczą dwie, albo trzy ale sprawdzone. Mam nadzieję, że każdy z Was ma kogoś takiego przy sobie. Takiego Anioła Stróża w ludzkiej skórze. Kogoś, kto w trudnej sytuacji jest na wyciągnięcie ręki. Życzę wszystkim takich Dobrych Duchów w życiu:)