Zacznę może wpis od rzeczy z pracy, która mnie zaskoczyła. Mieliśmy klienta, który poprosił nas o format laptopa. Był to model, który fabrycznie miał system Linux Ubuntu. Klient zażyczył sobie zmianę windowsa 7 na 10, co tak postąpiliśmy. Po udanym wgraniu systemu nadszedł czas aktualizacji i wgrania najpotrzebniejszych rzeczy, a później restart systemu. Po restarcie laptop nie chciał bootować systemu. Na szczęście można było wejść do biosu, więc próbowaliśmy odpalić znów instalkę windowsa 10. Niestety, nawet z tego nie chciał bootować. Laptop zatrzymywał się na logo producenta i dalej nie chciał brnąć. Nie zdążyliśmy tego załatwić w sobotę, więc mój kolega z pracy musiał sam sobie z tym poradzić, gdyż pracuję tylko w piątki i soboty.
Wczoraj wróciłem do pracy i zapytałem się, jak potoczyła się z tym sprawa. Okazało się, że Windows postanowił... zmienić system plików partycji na exFAT, który sprawiał problemy. Pierwszy raz spotkałem się z takim czymś. Człowiek się uczy całe życie.
Dzisiaj po wstaniu z łóżka zaskoczył mnie również śnieg. Tak dawno go nie widziałem. Chciałem ubrać płaszcz z sztybletami, ale padał śnieg, a ja nie mam żadnej czapki. Zima to moja ulubiona pora roku. Gorące kakao, święta, pięknie oświetlone miasto. Same miłe wspomnienia. Jak o mieście mowa, planuję zrobić technologiczny wpis o porównaniu aplikacji gcam i stock aparatu. Chyba dorobię trochę zdjęć z dnia, aby było porównanie oświetlenia nocnego i dziennego.
Po pracy udałem się do Grubego Benka. Nie ukrywam, byłem okropnie głodny, a nie spodziewałem się gotowego obiadu w domu. Zamówiłem więc moją ulubioną pozycję - zapiekankę extra z kebabem. Za zapiekankę zapłaciłem 12 złotych i za colę 6 złotych. Mam nadzieję, że będzie to ostatnie takie wyjście w tym roku, zważając na drożyznę takich obiadów na mieście. Chociaż o tyle dobrego, że wspieram miejską gastronomię.