Words
104
Reading
1 min
Listen
Play
2y
Wszystko rozbija się o lęki. Im bardziej rosną tym bardziej nie jestem w stanie podjąć jakichkolwiek działań. I jest trochę tak, że jak jestem w codziennym pędzie to trochę udaje mi się je trzymać w ryzach, ale to wciąż jest tylko "trochę", wciąż mają za dużo przestrzeni do tego, żeby wgniatać mnie w ziemię. Z pracą jest mi łatwiej, ale z zebraniem się do jakiejkolwiek innej aktywności jest bardzo trudno. Nawet spacery zaczynają być wyzwaniem. Nie wiem czy nie jest tu potrzebna w pierwszej kolejności praca z głową, bo podejmowanie jakichkolwiek aktywności, żeby się wyciszyć tylko maskuje pożary zamiast je gasić. Tak ostatnio czuję.
RE: Dziennik #230/2024 - lęki