Zgadza się. A jeśli jeszcze samemu się jest lekarzem, widzi więcej niż nielekarz, czarno widzi, najczarniej. Obawiałam się jeszcze plazmocytarnego zapalenia jamy ustnej, które wymaga ekstrakcji wszystkich zębów z wyjątkiem siekaczy i kłów... koty jedzą bez przeszkód, ale to wymaga stałego leczenia. Ale plazmocytarka to u młodszych kotów, ale też się bałam. W sumie skończyło się tylko kłem, reszta zębów zdrowa. Zrobiła sanację czyli przegląd paszczy, wyczyściła ząbki z osadu, z jednego zdjęła kamień. Pierwszego dnia "nie chciała ze mną gadać", następnego włączył się podzespół mruczący (uff), kolejnego zaczęła pyskować czyli normalka :)
RE: Oddycham