Hello and welcome! :)
I recently had the pleasure of taking a day trip with my brother Michał and our cousin Julka. Our destination was Sopot. We were mainly focused on relaxing and less on sightseeing. I know the city well and try to visit it every summer, but I have never been there in such a group. We had been planning the trip for some time, but finally decided on the date spontaneously.
We chose a day when the weather was going to be fine and got on the train in the morning. In the cabin, we met an elderly lady who was going to a sanatorium. She asked my brother to help her with her heavy suitcase, but before that she told us the story of how, at the age of eighteen, she had come with her boyfriend to Sopot. They had the whole of Poland to cross. They went to see the organ in the Gothic Oliwa Cathedral (the longest church in Poland). At the time, there was a superstition that said that if a couple entered the cathedral when someone was getting married in it, they too would get married in the future. As you might guess, this is what happened.
We arrived in Sopot at around nine o'clock. After the journey, all we could think about was eating something, so we headed towards Bohaterów Monte Cassino Street. We decided that we would eat what we wanted, so instead of the usual breakfast we went to "Made in Sopot" for burgers (we liked them a lot!).
We went to the "Sweet Factory" and then to the beach. We could already feel the high air temperature in the morning, luckily the light wind made it not stuffy.
On the beach we sunbathed, talked and joked a lot. Later, Julka and Michal went into the water and I stayed on the blanket to watch over our things. I was able to read a book in peace and think about some things. I didn't even realise how much I needed this time until I realised that lately I have been constantly preoccupied with something and find it hard to focus on the present moment. After a while, I switched with Julka and she was the one who stayed on the beach while I went into the water. This year I decided to finally learn to swim and I am getting better and better.
After a few hours in the water, we went for lunch. We chose 'Sempre' and each of us ordered a tasty Italian pizza to our liking.
We returned to the beach, but not for long, as a strong wind broke and the waves made it impossible to enter the water. We decided to go for a coffee or ice cream at the "Costa Coffee" in the Crooked House and then walk around the town.
In the photos below, you can see St George's Church and the Church of the Saviour, the lighthouse, as well as the statue of Wojtek the Bear, who helped Poles during the Second World War and took part in the Battle of Monte Cassino.
We managed to relax, spend time together and do all the things we had planned, so we came back very happy.
Stay tuned. ♥
Witam i zapraszam! :)
Ostatnio miałam przyjemność wybrać się w jednodniową podróż z moim bratem Michałem i naszą kuzynką Julką. Naszym celem był Sopot. Nastawiliśmy się głównie na odpoczynek, a mniej na zwiedzanie. Znam dobrze to miasto i staram się je odwiedzać w każde wakacje, ale w takim gronie jeszcze tam nie byłam. Wyjazd planowaliśmy już jakiś czas temu, jednak ostatecznie termin wyjazdu ustaliliśmy spontanicznie.
Wybraliśmy dzień, w którym zapowiadała się piękna pogoda i z samego rana wsiedliśmy w pociąg. W przedziale poznaliśmy starszą panią, która jechała do sanatorium. Poprosiła mojego brata o pomoc z ciężką walizką, ale wcześniej opowiadała nam historię o tym, jak w wieku osiemnastu lat przyjechała ze swoim chłopakiem do Sopotu. Mieli do przejechania całą Polskę. Pojechali zobaczyć organy w gotyckiej Katedrze Oliwskiej (najdłuższym kościele w Polsce). Wtedy istniał przesąd, mówiący, że gdy para wejdzie katedry w momencie, gdy ktoś będzie brał w niej ślub, oni również w przyszłości się pobiorą. Jak można się domyślić, tak też się stało.
Do Sopotu dojechaliśmy około godziny dziewiątej. Po podróży myśleliśmy tylko o tym, aby coś zjeść, więc skierowaliśmy się w stronę ulicy Bohaterów Monte Cassino. Stwierdziliśmy, że będziemy jeść to, na co mamy ochotę, więc zamiast zwykłego śniadania poszliśmy do "Made in Sopot" na burgery (bardzo nam smakowały!).
Zahaczyliśmy jeszcze o "Sweet Factory", po czym poszliśmy na plażę. Już z rana mogliśmy odczuć wysoką temperaturę powietrza, na szczęście lekki wiatr sprawił, że nie było duszno.
Na plaży opalaliśmy się, dużo rozmawialiśmy i żartowaliśmy. Później Julka i Michał weszli do wody, a ja zostałam na kocu, aby pilnować naszych rzeczy. Mogłam w spokoju poczytać książkę i przemyśleć parę spraw. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo ten czas był mi potrzebny, dopóki nie uświadomiłam sobie, że ostatnio ciągle coś zaprząta mi głowę i ciężko mi się skupić na chwili obecnej. Po jakimś czasie zamieniłam się z Julką i to ona została na plaży, a ja weszłam do wody. W tym roku postanowiłam sobie, że w końcu nauczę się pływać i idzie mi coraz lepiej.
Po kilku godzinach spędzonych nad wodą udaliśmy się na obiad. Wybraliśmy "Sempre" i każdy z nas zamówił smaczną włoską pizzę według swoich upodobań.
Wróciliśmy na plażę, jednak nie na długo, gdyż zerwał się silny wiatr i fale uniemożliwiały wejście do wody. Postanowiliśmy, że pójdziemy na kawę lub lody w "Costa Coffee" w Krzywym Domku, a następnie przejdziemy się po mieście.
Na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć Kościół św. Jerzego i Kościół Zbawiciela, latarnię morską, a także pomnik Misia Wojtka, który pomagał Polakom podczas II wojny światowej i brał udział w bitwie pod Monte Cassino.
Udało nam się wypocząć, spędzić czas razem i zrobić wszystkie zaplanowane przez nas rzeczy, więc wróciliśmy bardzo zadowoleni.
Stay tuned. ♥