Na podstawie wykładu dr Mateusza Machaja
Najważniejsze wydarzenie w historii ludzkości :
Ucieczka ludzkości z „pułapki maltuzjańskiej” i przyczyny eksplozji produkcji żywności i innych dóbr wraz olbrzymim przyrostem ludności.
Gdy popatrzymy na naturalną historię ludzkości i przeanalizujemy wzrost liczby ludności na przestrzeni dziejów, to zauważymy, że liczba ta wcześniej jak i w pierwszych wiekach naszego tysiąclecia wzrastała niezmiernie powoli. Jednak po 1750 r. w którym ocenia się że cała ludność Ziemi liczyła ok.750 mln, populacja ludzkości zaczęła gwałtownie rosnąć i osiągnęła pierwszy miliard już ok. 1820 r., następny miliard ok. 1930 r.; 3 mld ludzi było w 1960 r., a dzisiaj na Ziemi mieszka ponad 7 mld ludzi, czyli ok. 10-krotnie więcej niż w 1750 r.
Z kolei, gdy spojrzymy na ekonomiczną stronę historii naturalnej człowieka to wynika z niej, że dochód na głowę utrzymywał się na podobnym poziomie przez setki lat wahając się nieco. Szacunki mówią, że było to od 1$ do 5$ dziennie, na głowę ludności. Aż tu nagle ok. 1800 r zaczyna się dziać coś do tej pory niespotykanego. Następuje nagły wielokrotny wzrost dochodu na skalę nie spotykaną w dotychczasowej historii, na przełomie XVIII i XIX wieku następuje kilku, a w następnych latach kilkunastokrotny, a w niektórych krajach nawet 30-krotny wzrost średniego dochodu na głowę ludności.
Pod koniec XVIII w. oczekiwana długość życia wynosiła 35-40 lat. Pomimo że współczynnik urodzeń jest bardzo wysoki, co czwarte niemowlę umiera zanim skończy 1. rok życia. Co drugie dziecko nie dożywa 5. roku życia. Tak więc brak eksplozji demograficznej do końca XVIII w. wieku wynikał z dużej umieralności dzieci i krótkiego życia ludzi. W tym miejscu trzeba skonstatować, że „pułapka maltuzjańska” była faktem historycznym i empirycznie potwierdzonym.
Od wczesnych lat wieku XIX zmieniło się to, że produkcja żywności zaczęła wyprzedzać przyrost ludności. Następnie ten rozwój przyspieszył i teraz mamy faktycznie więcej pożywienia na osobę na Ziemi, niż mieliśmy kiedykolwiek w historii. Czyli okazało się, że jest możliwa jednoczesna eksplozja demograficzna i wzrost dochodów na głowę ludności (PKB per capita).
Odpowiedzmy więc, co spowodowało to najważniejsze wydarzenie w historii ludzkości?
Przyczyny, jakie są podawane w literaturze, są bardzo zróżnicowane. Część z nich nie dotyka sedna problemu, część zaś wymaga dodatkowych warunków, co powoduje, że nie wyjaśnia istoty sprawy.
Zdarzają się nawet tak absurdalne próby odpowiedzi na to pytanie, jak twierdzenie, że przyczyną wyjścia z „pułapki maltuzjańskiej” był – przyrost ludności. A więc kompletne pomylenie przyczyny ze skutkiem, bowiem ludność mogła zawsze przyrastać, ale z jakichś powodów tak się nie działo.
Następną grupą przyczyn próbujących wyjaśnić zakończenie okresu stagnacji w rozwoju są: wyzysk, redystrybucja i imperializm. Są to 3 różne przyczyny, ale odpowiedź na ich nie trafność jest jedna. Są to zjawiska, które istniały zawsze i istnieją do tej pory. Ponadto są to teorie mówiące o wyrywaniu sobie istniejącego dochodu i dzieleniu na poszczególne grupy społeczne polityczne itd., a nie tworzeniu nowego, czyli o tym jak dzielona jest pizza, a nie co powoduje, że dzisiaj pizza jest np. 30-krotnie większa niż dawniej. Tak więc te teorie nie mogą wyjaśniać dlaczego dochód na głowę tak urósł.
Inny argument próbuje wyjaśnić to zjawisko „genetycznymi predyspozycjami” i większą inteligencją ludów północy co miałoby spowodować przyspieszenie tworzenia dóbr. Tyle, że bogactwo w gospodarce rynkowej nie jest dziedziczone pokoleniowo, ono się rozprasza. Gdyby np. porównać listy najbogatszych osób dzisiaj i 50 lat temu, to wyglądają one zupełnie inaczej. Bogactwo nie kumuluje się dokładnie w rodzinnych koneksjach. Co prawda jest przekazywane potomkom, ale oni nie mają gwarancji jego utrzymania, a do gry wchodzą nowi przedsiębiorcy. Ponadto kapitał się pomnaża nie dzięki akumulacji, lecz dzięki aktywnej alokacji. W związku z powyższym w gospodarce rynkowej nie ma śladów genetycznych, na podstawie których można by wnioskować, że sukces ma podłoże genetyczne. Na dodatek zmiany genetyczne mają charakter ewolucyjny (powolny), a w tym przypadku mamy do czynienia ze zmianami rewolucyjnymi. Ponadto, są kraje spoza północnego kręgu kulturowego, które doganiają, kraje północy, więc przyczyna musi leżeć gdzie indziej.
Następny argument próbujący wyjaśnić to zjawisko to - postęp naukowy. Jest tu pewien element prawdy, ale nie przeważający. Bowiem postęp naukowy jest potrzebny do rozwoju gospodarczego podobnie jak np. do napisania dzieła pt. „Pan Tadeusz” potrzebny był alfabet. Ale samo istnienie wiedzy teoretycznej nie oznacza jeszcze jej wykorzystania do wytwarzania wysokiego i coraz wyższego dochodu narodowego. Ponadto postęp naukowy dokonywał się również przed XIX w., co nie wpłynęło na znaczący wzrost dochodu ludności. Podobnie jak wcześniejsze od europejskich wynalazki w Chinach (proch, papier, porcelana itp.) nie przyczyniły się tam do znaczącego wzrostu dochodu narodowego. Sam postęp naukowy więc nie wystarczy. Potrzebne jest działanie, które na dużą skalę wykorzysta wiedzę teoretyczną do stworzenia i wdrożenia praktycznych wynalazków, które poprawią życie ludzi i podniesie się stopa życiowa.
Podobny do postępu naukowego czynnik, to postęp technologiczny. Istnienie jakichś technologii samo w sobie nie sprawia, że poprawia się jakość naszego życia. Potrzebne jest zaistnienie całego procesu przemian ekonomicznych i społecznych, które muszą zajść, żeby się podniosła stopa życiowa. Bowiem nawet stworzenie czegoś wydajnego technologicznie, samo z siebie nie spowoduje masowej produkcji, która sprawi, że każdy konsument będzie mógł korzystać z tej innowacji i poprawić swój poziom życia.
Dostęp do zasobów jest dość często podnoszonym argumentem. Nie daje on jednak odpowiedzi na pytanie, dlaczego rewolucja rozpoczęła się w Anglii, a nie gdzie indziej, gdzie też był węgiel i były większe zasoby ludzkie np. w Chinach. Ponadto w miarę rozwoju znaczenie zasobów w. dochodzie PKB spada. Np. w USA kiedyś ziemia uprawna to było kilkanaście procent PKB, dzisiaj jest to ok. 4%. Czyli to nie zasoby tworzą większą ekonomiczną wartość. Podobnym przykładem bardzo szybkiego rozwoju pomimo mizernego dostępu do zasobów jest Japonia. Przykład węgla pokazuje, że zasoby wyznaczają kierunek innowacji i wyjaśnia np. dlaczego rewolucja przemysłowa była oparta na węglu, ale nie dlaczego doszło do rewolucji przemysłowej.
Następny argument to oszczędność i akumulacja kapitału. Jest w nim cząstka prawdy, ponieważ idea ciężkiej pracy i związane z nią myślenie o przyszłości pomaga w poprawie dobrobytu. Tyle, że to są cnoty propagowane od setek lat poczynając od tekstów religijnych. Wskazywały one na to, że warto oszczędzać. I świadomość tego była powszechna. Nie było tak, że poprzednio ludzie, wszystko co wytworzyli od razu konsumowali i przyszło nagle objawienie, że warto oszczędzać.
Pojawia się też argument, że do wzrostu dochodów przyczyniły się „instytucje formalne (prawne)” takie jak np. zapewnienie prawa własności, patenty, niskie podatkowe itp. Są to czynniki niewątpliwie stabilizujące i potrzebne do rozwoju, tyle, że istniały już wcześniej. Np. w Anglii nie obniżono nagle podatków o kilkadziesiąt punktów procentowych, bo i tak były jak na dzisiejsze standardy bardzo niskie.
Co zatem zadecydowało?
Nie był to jeden czynnik, lecz ich grupa, którą można określić jako „instytucje nieformalne”.