Przeczytane #15 - "Ostatni dom na zapomnianej ulicy" Catriona Ward

Powieść Catriony Ward zareklamował mi Wojciech Chmielarz na swoim fanpage’u. Logika nakazuje, że jeśli lubię twórczość autora, a autor zachwyca się książką, to i mnie ona powinna podpasować, prawda? 😊

Prosta historia. Nad pewnym jeziorem zaginęła kilkuletnia dziewczynka, a w okolicy mieszka bardzo podejrzany mężczyzna. Ted jest dziwakiem, który pozabijał okna domu deskami, mieszka z kotem, a czasem odwiedza go córeczka.

Wydaje się proste i oczywiste. Tylko, że wcale tak nie jest.

Książka jest thrillerem psychologicznym odpowiednim dla tych czytelników, którzy lubią naprawdę niezłe psychojazdy. Ociera się ciut o realizm magiczny – jednym z narratorów jest kotka właściciela. Oprócz tego mamy przeplatające się opowieści Teda, jego córki Lauren, a także dorosłej siostry zaginionej dziewczynki, która po latach wraca do miasteczka aby wyjaśnić zagadkę zaginięcia dziecka i zagłuszyć swoje wyrzuty sumienia...

Nie sposób napisać nic więcej o fabule, żeby nie zaspoilerować. Książkę czyta się niesamowicie szybko, czułam się jakbym otwierała kolejną matrioszkę (sic!), która ujawnia odrobinę prawdy, aż w końcu dotarłam do sedna. Prawda nie jest taka, jak wszyscy myślą.

Ta powieść nie jest dla każdego, ponieważ - cytując Chmielarza – „ociera się o szaleństwo”. Jeśli jednak ktoś ma przesyt sztampowych kryminałów, które powstają jak grzyby po deszczu i opowiadają w kółko te same historie, z tej lektury powinien być zadowolony.


Catriona Ward - żródło: lubimyczytac.pl

H2
H3
H4
3 columns
2 columns
1 column
2 Comments