Nieprzeczytane – Joe Hill „Czarny Telefon”

Dziś dla odmiany książka nieprzeczytana 😉

Poznałam Joe Hilla dość niedawno, kiedy zupełnym przypadkiem dowiedziałam się, że jest synem mojego ukochanego Mistrza Stephena Kinga. Długo nie miałam pojęcia o jego istnieniu, ale gdzieś kiedyś wyświetliła mi się reklama książki „Pudełko w kształcie serca” i zainteresowałam się autorem – choć tej pozycji nie przeczytałam do dziś 😉


Ojciec i Syn. Źródło: stephenking.pl

Kiedy odkryłam, że Joe jest autorem powieści „Rogi”, na której podstawie oparty jest film z Danielem Radcliffem, zaczęłam się baczniej przyglądać synowi Kinga, gdyż film ten, mimo że dziwny, dość mi się podobał. Zawsze jednak miałam pod ręką coś innego do przeczytania, a w mojej bibliotece Joego Hilla nie uświadczysz.

W końcu pewnego dnia, kilka lat temu, wypatrzyłam w promocji w Empiku książkę „Strażak”. Apetyczne, opasłe tomisko przykuło moją uwagę, obfite wydanie skojarzyło mi się z uwielbianym Kingowym „TO” i „Bastionem”, postanowiłam więc zakupić tę pozycję.

Muszę przyznać, że dawno się tak nie umęczyłam przy książce. Przebrnęłam z bólem przez jakieś 100 stron, po czym uznałam, że to chyba nie jej czas i odłożyłam na półkę - ma przynajmniej taką zaletę, że ładnie na niej wygląda 😉

Jakiś czas później ktoś przesłał mi książkę „NOS4A2” w wersji elektronicznej. Znów Joe Hill? Niech będzie, spróbuję. Ta powieść okazała się dla mnie strzałem w dziesiątkę! Czułam się jakbym czytałam starego dobrego Kinga. Trochę o życiu nastolatki w małym amerykańskim miasteczku, trochę świątecznej atmosfery, a trochę jakby „Miasteczko Salem”. Dlaczego? Przeczytajcie na głos po angielsku tytuł, żeby dowiedzieć się, kto jest bohaterem powieści 😉

Tak, ta książka bardzo mi się podobała, niedługo po lekturze obejrzałam również serial na jej motywach, dostępny na platformie Amazon Prime Video z Zacharym Quinto jako odtwórcą głównej roli, i też okazał się całkiem niezły (choć na ogół ekranizacje horrorów bywają kiepskie).


Okładka książki - źródło: bonito.pl


Plakat z serialu - źródło i recenzja: klik

Miło zaskoczona postanowiłam wrócić więc do lektury „Strażaka”, a właściwie zacząć ją od początku, ponieważ minął już długi czas od poprzedniej próby.

No niestety, nadal nie. Tym razem, zaciskając zęby, przebrnęłam może 150 stron, ale kiedy dotarło do mnie, że w wolnym czasie robię wszystko (nawet sprzątam!) byle tylko nie usiąść do lektury, uznałam, że naprawdę nie ma sensu. Ponownie odłożyłam i już nie wróciłam.

Do meritum.

Niedawno obejrzałam trailer horroru „Czarny telefon”, który obecnie jest grany w kinach. Jako że lubię mroczne klimaty, zwiastun bardzo mnie zainteresował, zaczęłam googlać… No i okazało się, że znowu Hill. No dobra, pobrałam książkę z Legimi i jedziemy.


Książka z okładką filmową - źródło: Świat Książki

Pierwsze rozczarowanie – jest to zbiór opowiadań, a nie pełnowymiarowa powieść, a film jest oparty na motywach jednego opowiadania. Nie poddaję się jednak – Mistrz King pisze wyśmienite opowiadania, więc może i syn…?

Niestety NIE. Opowiadania Hilla są bez sensu. Wg mnie nie ma w nich ładu i składu, nie ma ciekawego zarysu bohatera, szczegółowe opisy pobocznych wątków nie wnoszą nic do głównego, a zaraz potem opowiadanie się kończy i nie wiadomo po co właściwie to wszystko.

Dodatkowo tematyka – pierwsze opowiadanie jeszcze w miarę, ale kolejne już rozłożyły mnie na łopatki. Opowieści o nadmuchanym przyjacielu (co to miało być? Duch Kacper?) albo o chłopcu, który stał się owadem, kompletnie do mnie nie trafiają. Ma być groźnie, a jest chaotycznie i groteskowo (bo nawet nie śmiesznie).

Przeklikałam więc (kiedyś mówiło się „przewertowałam”) książkę do opowiadania „Czarny telefon”. Zaczęłam czytać, zrobiło się całkiem ciekawie i… bęc. Koniec. Historia jest bardzo krótka i bardzo niedokończona. Jak na krótką formę literacką to może w porządku, ale doprawdy nie wiem jak można zrobić z tego pełnometrażowy film.

Najśmieszniejsze jest to, że z nieprzeczytanej książki wyszła mi najdłuższa notka na świecie 😊

H2
H3
H4
3 columns
2 columns
1 column
4 Comments