Dlaczego nie zamierzam przyjąć preparatu łagodzącego objawy zakażenia COVID-19

Od początku pandemii, poza umieszczeniem tutaj jednego wpisu, wypowiadałem się na ten temat raczej zdawkowo, wylawszy początkowe emocje i przeczucia, postanowiłem obserwować wydarzenia z boku. Narracja dotycząca Covida podzieliła się bardzo wyraźnie na dwa fronty i jak to często u mnie bywa, nie potrafię odnaleźć się ze swoją perspektywą w żadnym z nich. Można sobie stać z boku, ale ostatecznie jesteśmy stawiani przed wyborem i to nasza decyzja odnośnie "zaszczepienia" się warunkuje, w której grupie lądujemy. Zdecydowałem się zapisać do grupy kontrolnej eksperymentu. Nie przyjmę żadnego preparatu mającego łagodzić objawy zakażenia wiadomą chorobą. W tym wpisie chciałbym podzielić się moimi przemyśleniami, które doprowadziły mnie do takiej, a nie innej decyzji.

Obóz anty-szczepionkowy mnie jakoś nie pociąga, nie boję się chipów, 5G, rtęci, autyzmu i odczynu poszczepiennego. Różne teorie praktyki spiskowe już zgłębiałem i perspektywa, której dostarczają, wydaje mi się mało użyteczna. Temat na osobny wpis. Grupy nawołujące do ostrożności są bardzo potrzebne i dialog zawsze jest korzystny. Otwartości na dialog widzę natomiast bardzo mało. Żyjemy w tak złożonej rzeczywistości, że badaniami naukowymi można przerzucać się w nieskończoność, w zależności od tego, pod jaką tezę i za czyje pieniądze były robione. Opinii jest jeszcze więcej. Ostatecznie decyduje wiara, akt woli jednostki chcącej odnaleźć się w takim, a nie innym świecie. Bardziej interesują mnie prowadzone narracje i podstawy filozoficzne konstruujące zbiorowe halucynacje, w których sobie funkcjonujemy. W jakiej rzeczywistości chcę odnaleźć się ja?

Normalność?

Tę najbardziej popularną wersję zbiorowej halucynacji zwykliśmy nazywać normalnością. Normalność jest czymś znanym, bezpiecznym, dającym spokój i pozwalającym działać. Preparaty łagodzące objawy zakażenia Covidem obiecują powrót do te normalności. Kolejne magiczna pigułki na wszystkie problemy, niech tylko wszyscy wezmą cudowny zastrzyk, a wszystko wróci do normy. Inżynieryjne rozwiązanie kolejnej przeszkody na drodze rozwoju cywilizacyjnego.

Chęć powrotu do znanego jest tak silna, że maszyna marketingowa nie cofnie się przed żadną metodą, włącznie z manipulacją, kłamstwem i szantażem ekonomicznym, aby tylko uzyskać założony cel. To jest Wasza normalność.

Odmawiam brania udziału w halucynacji poczucia bezpieczeństwa.

Bezpieczeństwo?

Pojawia się nowa choroba, nie wiemy, z czym mamy do czynienia, także reakcja przesadna będzie ewolucyjnie skuteczna. Pamiętacie pierwsze miesiące? Wiele z narracji dotyczących powagi zagrożenia przetrwało do dziś, innymi słowy wciąż wiele osób nie oswoiło się z sytuacją dodania nowej choroby do listy zagrożeń. Powaga zagrożenia mierzona śmiertelnością jest czysto arbitralna. Wirus jest sexy, oddziałuje na wyobraźnie, budzi emocje. To nie są ofiary zanieczyszczonego powietrza, czy skutków ubocznych aspiryny. Gdybyśmy tylko z tym samym zapałem ratowali ofiary alkoholu albo lekomanii... Czy rzeczywiście chodzi więc o ratowanie zdrowia i życia realnie zagrożonych osób? Nie wygląda na to, natomiast na pierwszy plan wysuwa się egzystencjalne przerażenie, które pobudziła w nas nowa choroba.

Szczepionka ma pełnić tutaj swoisty rytuał przejścia do świata bezpieczeństwa. Ma być symbolem zwycięstwa człowieka ze śmiercią, a raczej kolejnym krokiem na ścieżce zaprzeczenia śmierci, którą cywilizacja zachodu radośnie sobie kroczy. To jest Wasza normalność.

Odmawiam brania udziału w halucynacji zaprzeczenia śmierci.

Ekonomia?

Cała pandemia, w moim odczuciu, przede wszystkim obnażyła słabość systemu ekonomicznego, w którym funkcjonujemy. Jeśli kilka miesięcy wyłączenia części gałęzi gospodarki ma spowodować kryzys stulecia, to odporność takiego systemu jest znikoma. Zbiorowo przypominamy zatrudnionego na umowie śmieciowej, który z grypą idzie do pracy, w obawie przed stratą środków do życia. Biliony dolarów pompowane na giełdę. Miliarderzy bogacący się na pandemii. Przekręty z maseczkami i respiratorami. Brak poszanowania wolności i godności osobistej ludzi. Okazuje się, że wartością nadrzędną nie jest zdrowie i dobrobyt, tylko tworzenie zysków dla finansjery, władza i iluzoryczny wzrost gospodarczy. To jest Wasza normalność.

Odmawiam brania udziału w halucynacji nieograniczonego wzrostu gospodarczego.

Przez współwystępowanie innej choroby, sam Covida przeszedłem dość ciężko i od pół roku doświadczam dolegliwości interpretowanych jako powikłania. Chorobę uczę się szanować, słuchać jej i za nią dziękować. Być może, kolektywnie warto wsłuchać się w to, co Covid ma nam do powiedzenia o naszej cywilizacji, a powrót do normalności jest w istocie czymś najdalszym od bezpieczeństwa. "Szczepienie" ma tutaj dla mnie w dużej mierze wymiar symboliczny, a medyczny tylko w marginalnym stopniu, natomiast uważam, że moja decyzja oparta jest na pewnym podłożu filozoficznym i braku zaufania do autorytetów, które siłą chcą wpychać swoją prawdę innym ludziom w gardło. Bardziej od następnej fali zachorowań, obawiam się więc zbiorowego szaleństwa nazywanego normalnością.
1

H2
H3
H4
3 columns
2 columns
1 column
7 Comments