5. Światowy dzień siania dyni w miejscach publicznych za nami.

W ostatnią niedzielę, 16. maja odbył się piąty światowy dzień siania dyni w miejscach publicznych, ja sam po raz drugi obchodziłem to święto. Przygotowania do świętowania zaczęły się już dzień wcześniej, odwiedziłem ojca, zapalonego działkowicza, od którego uzyskałem materiał siewny najwyższej klasy. A wieczorem, tuż przed zamknięciem marketu budowlanego zaopatrzyłem się w najtańsza łopatkę ogrodniczą.

20210515_193639.jpg

Wybór miejsc do posiania dyni zostawiłem na kolejny dzień. Katowickie osiedle Ligota jest moim domem od dwóch miesięcy, zaczynam naprawdę nieźle ogarniać lokalną mapę, także wiedziałem, że spacer po okolicy wystarczy, aby wyselekcjonować najbardziej obiecujące lokacje. Dynia lubi stanowiska słoneczne, nie znośi natomiast mrozów, stąd ten wybór daty na światowe święto siania dyni, tuż po Zimnej Zośce, czyli dniu 15. maja, który według ludowych wierzeń jest ostatnim okresem, kiedy może przyjść ochłodzenie. Okazuje się, że wieloletnie obserwacje meteorologiczne potwierdzają starożytną wiedzę, ale to już inny temat.

Przy wyborze lokalizacji kierowałem się również prawdopodobieństwem spotkania młodych pędów z bezwględną maszyną instytucji zajmujących się zarządzaniem zielenią miejską. Miejsca trochę na uboczu, lub nieporośnięte trawą dostawały dodatkowe punkty.

Poranek był deszczowy, ale około godziny 13 pogoda pozwoliła na całkiem przyjemny spacer, podczas którego udało mi się wybrać 6 lokacji. Dynię sadzi się umieszczając pestkę na głębokości 2-3cm. Można po dwa nasionka w jednym dołku, natomiast po wykiełkowaniu trzeba usunąć słabszą roślinę. W każdej lokacji posadziłem po 3 pestki dyni w odległości około 30-40cm od siebie.

20210516_135421.jpg

20210516_141321.jpg

20210516_141837.jpg

20210516_150625.jpg

20210516_154448.jpg

20210516_160001.jpg

Napisałem już, dlaczego sadziłem dynię, ale właściwie to dlaczego w miejscach publicznych? Wydarzenie jest współorganizowane przez Miejską Partyzantkę Ogrodniczą, spontaniczny oddolny ruch miejski sprzeciwiający się brzydocie, betonozie, czy monokulturowej, nudnej zieleni miejskiej. Osobiście uważam też, że tereny zielone mogłyby być źródłem warzyw i owoców dla lokalnej społeczności. W Polsce mamy działki, natomiast na zachodzie coraz częściej adaptowane są wspólne osiedlowe ogrody społecznościowe.

Miejskie łąki, bomby nasienne, ogrody i sady społecznościowe, obsadzanie trawą zaniedbanych skwerów czy sadzenie drzew bez pozwolenia to inne pomysły partyzantów na zazielenianie przestrzeni miejskiej. Teraz jest też sezon wyrzucania sadzonek drzew z supermarketów, także kolejne partyzanckie akcje już wkrótce.

A tutaj zdjęcie z ubiegłego roku z jabłonką uratowaną zza Biedronki, którą posadziłem w centrum Katowic. Sprawdziła się też zasada, że wystarczy założyć kamizelkę odblaskową i można robić wszystko.

20200710_144434.jpg

H2
H3
H4
3 columns
2 columns
1 column
14 Comments