Herl'any - wyprawa do zimnego gejzera na Słowacji.

O zimnym gejzerze na Słowacji dowiedziałem się jeszcze na studiach, bodajże na zajęciach z geomorfologii. Zainteresował mnie jako ciekawostka geologiczna.

"Tradycyjny" gejzer działa dzięki ciepłu magmy, które podgrzewa zgromadzoną pod ziemią wodę, kiedy ciśnienie wody jest dość duże, wytryska ona widowiskowo na powierzchnię.

Geyser_animation.gif

Zimny gejzer natomiast zawdzięcza swe okresowe erupcje nagromadzonemu ciśnieniu CO2. Wszyscy wiemy co dzieje się z butelką napoju gazowanego po potrząśnięciu. Tutaj jednak nikt nie potrząsa Ziemią, woda jest wystrzeliwana przez sam wzrost ciśnienia gazu.

Woda tryska z odwiertu o głębokości około 350m, powstał on w roku 1875 podczas poszukiwania źródeł wody mineralnej, z której znana jest ta okolica.

Wycieczkę do Her'lan zorganizowałem sobie w 2017 roku, akurat miałem wolny weekend i przypomniałem sobie o inspiracji z czasów studiów. Mieszkałem wtedy w Tarnowie, więc zdecydowałem się na podróż autostopem, wyruszyłem w piątek rano. Do tematu sprawdzania godziny erupcji podszedłem dość liberalnie, wiedziałem tylko, że odbywa się ona co kilkadziesiąt godzin.

Do Koszyc, w których pobliżu zlokalizowane są Herl'any, dojechałem dzięki pomocy pięciu różnych kierowców, kawałek trasy pokonałem też autobusem.Na dworcu autobusowym w Koszycach byłem około północy, skierowałem się do studenckiego hotelu. Mam słabość do budownictwa sakralnego, po drodze zatrzymałem się na chwilę przy gotyckiej katedrze.

20170329_230556.jpg

Następnego dnia rano wsiadłem w miejski autobus i skierowałem się do podmiejskiego centrum przesiadkowego, gdzie po chwili wsiadłem w autobus do Her'lan. Okazało się, że pomyliłem autobusy i dojechał do sąsiedniej wsi, tam jednak złapałem na stopa geologów jadących na jakiś event związany z zimnymi gejzerami. Dowiedziałem się, że mam sporo czasu do erupcji, która odbywa się cyklicznie co 32-36 godzin, czyli według wyliczeń geologów w niedzielę około południa.

20170330_154639.jpg

Zalogowałem się więc w okolicznym hotelu i miałem cały dzień na czytanie książek i spacery w raczej nudnej, wiejskiej okolicy. Nudnej, aż do następnego dnia. Kiedy słońce było w zenicie, wokół gejzera zebrało się kilkadziesiąt osób w oczekiwaniu na spektakl, który zaczął się raczej niepozornie.

20170331_130618.jpg

20170331_130639.jpg

20170331_130755.jpg

20170331_131109.jpg

20170331_132148.jpg

Do pełnej wysokości gejzer dochodził przez koło 5minut, a całe przedstawienie trwało nie dłużej niż pół godziny. Dobra hotelowa kończyła się o godznie 10tej, byłem już więc spakowany i gotowy do drogi powrotnej, tym razem już dobrym autobusem.

Czułem satysfakcję, spełniłem w końcu jedno ze swoich małych marzeń, ale kiedy wracałem do domu, towarzyszyło mi też pewne poczucie absurdu związane z poświęceniem weekendu na obserwacje strumienia wody.

Dorzucam jeszcze zdjęcia z romskich osiedli, które fotografowałem z bezpiecznego wnętrza autobusu. Na Słowacji, żyje ich od 100tys do 500tys, co jest dość dużym odsetkiem całej populacji liczącej 5,5mln obywateli. Słynne jest osiedle Lunik IX ulokowane również pod Koszycami, wtedy jednak jeszcze o nim nie słyszałem.

20170331_133338.jpg20170331_133405.jpg

20170331_133336.jpg

Była to dla mnie pewna egzotyka, zdawałem sobie jednak sprawę, że warunki, w których obecnie żyją Romowie wynikają z podjętych w XX wieku programów narzucania im osiadłego stylu życia, ale to już inna historia.

H2
H3
H4
3 columns
2 columns
1 column
4 Comments