[PL] Kopuły z reklam biur turystcznych. Santorini. Grecja

Moi drodzy!
Dawno mnie tu nie było i jest mi całkiem miło ponownie się do Was odezwać.
Na początku lipca odwiedziłam jedną z najbardziej rozpoznawalnych wysp świata - Santorini. Chyba co drugie biuro turystyczne używa zdjęć z Santorini w reklamach XD
Wiecie, białe domki, niebieskie kopułki, instagramowe zdjęcia w czerwonych sukienkach o zachodzie słońca i inne takie. Znalazłam loty za 400 zł w dwie strony i pojechałam z moim lubym coby się przekonać jak wygląda ta urokliwa wyspa.

Jak się pewnie spodziewacie było kilka rozczarowań. A może to ja sama, backpackerska dusza niepotrzebnie założyłam że nawet w turystycznym miejscu można znaleźć lokalną atmosferę.
Cała wyspa jest okropnie zadeptana przez turystów. Infrastruktura jest dopasowana pod zwiedzających, co sprawia, że znika gdzieś ta magia odkrywania. Za to dość łatwo porozumieć się po angielsku co jest w sumie dużym plusem.

IMG-20210708-WA0071[1].jpg
tak wiało że hoho

To był mój chyba najbardziej pechowy wyjazd ever. Był udar słoneczny i przeziębienie. Możecie sobie wyobrazić jak bardzo niekomfortowo się kaszle i smarka na 37 stopniach. A do tego czując wzrok przechodniów pełen dezaprobaty w tej nowej rzeczywistości, w której żyjemy. Nawet baliśmy się czy do samolotu nas wpuszczą z takim kaszlem ! A jak! Na szczęście na lotnisku nikt nie zwracał na to uwagi. Jednak była to kwestia, która wpędzała nas w burzliwe dyskusje zaraz przed powrotem.

IMG-20210708-WA0075[1].jpg

Wracając jednak do samej opowieści.
Zachody słońca były nie z tej ziemi. To trzeba przyznać. Kwiaty, domki, kopułki, uliczki - cudne! Wciąż jednak towarzyszyło mi to nieodparte poczucie, że to miejsce jest tak potwornie zadeptane. To w sumie nawet przykre, że w tych pięknych domkach nad wybrzeżem już prawie w ogóle nie mieszkają lokalsi. Wszystko co się da jest przerobione na hotel. Romantyczny hotel na romantyczną podróż poślubną. Czy jakąkolwiek inną xd ale musi być romantyczna! Idąc uliczkami, na wysokości mojego wzroku mijałam Anglików siedzących w jacuzzi wbudowanych w patio przeogromnie drogich hoteli.

W niektórych hotelach pokoje miały osobno wybudowane patio, mini basen i mini jacuzzi. Szok i niedowierzanie! Można pić wino albo szampana, siedzieć w jacuzzi i podziwiać zachód słońca. I to oddzielnie od sąsiadów!

Żeby spotkać ludzi lokalnych zapuszczaliśmy się na piechotę do pomniejszych miejscowości. Takich jak na przykład Emporio. Co było zaskakujące często na szkołach wisiały tabliczki aby nie fotografować lokalnych dzieci bawiących się na podwórku. Cóż za osobliwa rzeczywistość, w której wychowujesz się na wyspie gdzie przyjeżdżają turyści z całego świata a w dodatku chcą Ci robić zdjęcia jak bawisz się przed szkołą, bo to dla nich coś totalnie ciekawego. Z lokalsami jednak było bardzo ciężko wejść w jakikolwiek kontakt. Chyba byli już zmęczeni turystami. Do tego przez covid nadal wiele miejsc było zamkniętych. Np nie dało się iść nigdzie na imprezę. Tylko restauracje były otwarte.

IMG-20210716-WA0032[1].jpg

Mimo wszystko, miasteczka Oia, Fira i Imerovigli są naprawdę, NAPRAWDĘ PIĘKNE :D

IMG-20210708-WA0002[1].jpg

Poniżej wrzucę parę fotek:

IMG-20210716-WA0008[1].jpg

IMG-20210708-WA0000[1].jpg

IMG-20210708-WA0066[1].jpg

IMG-20210708-WA0056[1].jpg

okropne piwo. ale kopie
idąc ścieżkami w takim gorącu, trzeba często robić postoje.

IMG-20210716-WA0006[1].jpg

IMG-20210707-WA0002[1].jpg

wyspa z góry. wiecie że na długość ma tylko 70km? jest maleńka xD samo lotnisko zabiera bardzo dużo przestrzeni

IMG-20210716-WA0003[1].jpg

IMG-20210716-WA0043[1].jpg

IMG-20210716-WA0000[1].jpg
a tutaj jem całkiem dużą bułę

Na początku chcieliśmy wyruszyć z namiotami i plecakami. Tak wiecie, na spontan. Jednak jest kilka ważnych rzeczy, których totalnie nie przewidziałam! A które uderzyły mnie dopiero jak wylądowaliśmy na miejscu. Otóż: w lipcu jest tak okropnie gorąco, że po 20 minutach marszu po uliczkach rozpływasz się w powietrzu. Spanie w namiocie w takich warunkach to chyba gwarantowany udar cieplny XD Do tego wszędzie turyści i skalista ziemia sucha na wiór - ojej to byłoby naprawdę ogromne wyzwanie. Do tego wieje tak okropny wiatr, że w nocy zwiało nam pranie! Mimo że było przypięte! Zatrzymaliśmy się więc w hostelu.

Trochę się już zrobiło gęsto w tym poście, także w następnym napiszę Wam coś o jedzeniu, transporcie i autostopie na wyspie :) Nie jestem dobra w poradniki, bo strasznie mnie nudzi opisywanie co można gdzie i za ile, ale raczej przedstawię Wam to w formie kilku anegdot :)

Ah no i wrzucę koniecznie mapkę!

Okropnie nie chce mi się tego wszystkiego tłumaczyć na angielski,
spodobało mi się pisanie takich freestylowych postów gdzie nie zastanawiam się nad tym co piszę, ani jak. Nawet nie myślę o tym czy jest poprawnie. Po prostu chcę oddać klimat, emocje i mieć radość z przełamywania się w pokazywaniu kawałka tego co robię.

Wysyłam buziaki! Do kolejnego posta!

H2
H3
H4
3 columns
2 columns
1 column
7 Comments